Właśnie czytasz

DJ Wika: Z wiekiem coraz bardziej interesuje mnie życie

1433  
Udostępnij: 

DJ Wika: Z wiekiem coraz bardziej interesuje mnie życie

Odnoszę wrażenie, że w naszym społeczeństwie starość jest traktowana z pogardą. Każdy chce być młody, produktywny, a wiek emerytalny kojarzy nam się z siedzeniem w domu i oglądaniem telewizji. Jesień życia nie musi jednak tak wyglądać, o czym przekonała mnie najbardziej pogodna i energiczna osoba, jaką poznałam – DJ Wika.

4. 7. 2020 7 Min czytania Marta Kaniewska
DJ Wika: Z wiekiem coraz bardziej interesuje mnie życie

Autorka zdjęcia: Dorota Koperska (Dorota Koperska Photography)

Ma 81 lat i tryska większą energią niż niejeden dwudziestolatek – tak bym w skrócie opisała najstarszą w Polsce didżejkę – Wirginię Szmyt. Kilka dni temu spotkałam się z nią w jej przytulnym, warszawskim mieszkaniu i wierzcie mi – niejeden z nas mógłby się od niej wiele nauczyć.

„Dopóki jesteśmy ciekawi, żyjemy…”

Przez większość życia pracowała z trudną młodzieżą: Powiedziano mi, że sobie nie poradzę. Z całą świadomością wybrałam tę pracę. Nie było mi łatwo przez pierwsze miesiące, ale przetrwałam 30 lat. Zaczęłam pracę jako wychowawca, a skończyłam jako dyrektor. To mnie przekonało, że ja potrafię. Dało mi wiarę w siebie.

Przyznaje, że to doświadczenie dużo ją nauczyło. Dowiedziała się wielu rzeczy o ludziach. Inaczej człowiek patrzy­ – mówi. Nie toleruje odrzucenia, do każdego człowieka podchodzi z szacunkiem i ogromną dawką serdeczności.

Co ją ukształtowało? Odpowiedź jest prosta – życie. Jeździła po świecie, dzięki czemu miała nieco inne spojrzenie na ludzi, ale sama zachowała naturalność i normalność. Dla niej senior i jego miejsce w naszej rzeczywistości to był dramat. Całe życie żyła aktywnie. Kochała i kocha to, co robi.

Kiedy przeszła na emeryturę, nie potrafiła pogodzić się z nagłą ciszą. Choć mogła odpocząć, cieszyć się czasem spędzonym na działce, w lesie, nie wyobrażała sobie takiego życia: Ile można siedzieć? Brakowało mi pracy. Chciałam coś robić, nie tylko siedzieć i gotować pierogi. Zaproponowano jej pracę z seniorami. To było zderzenie z rzeczywistością, którą postanowiła diametralnie zmienić: Jak zaczęłam pracować z seniorami, założyłam kabaret, zespoły wokalne, dostałam do prowadzenia duży klub ze sceną, gdzie zaczęłam organizować imprezy taneczne, spotkania edukacyjne – wspomina.

Wiek nie przeszkadza jej w tym, aby czerpać z życia garściami. Gra na imprezach, jest działaczką społeczną, a na organizowaną przez nią co roku paradę seniorów zjeżdża się cała Polska. Nie lubi chodzić na skróty. Ciekawość życia i świata daje jej energię do działania.

Dopóki jesteśmy ciekawi i poznajemy, to się rozwijamy. Wszelkiego rodzaju emocje są bodźcami i motorem naszego życia.

„Ja kocham pracę”

W życiu nic jej nie zatrzyma. Sama przykleiła tapetę zdobiącą ścianę w jej salonie, pomalowała ściany, opiekuje się kotami, jest mamą, babcią, a do tego ma bogate życie zawodowe.

Na początku, na organizowane przez siebie imprezy, zapraszała DJ’a. Po pewnym czasie stwierdziła, że zabawy powinny odbywać się częściej: Dom kultury miał wtedy sprzęt – na kasety. W domu miałam jeden odtwarzacz, oni dali mi drugi i tak zaczęłam miksować muzykę. Nawet nie wiedziałam, że to się miksowaniem nazywa. Seniorzy mi przynosili różne melodie, kupiłam płyty do tańca i taką metodą zaczęłam prowadzić imprezy. Nie było biletów, były wyprzedane do ostatniego, co sobotę – mówi Wirginia Szmyt.

Najważniejsza jest samoakceptacja

Przygotowując się do tej rozmowy, zastanawiało mnie, czy istnieje recepta na długie i szczęśliwe życie. Czy jest to coś, na co mamy wpływ?

Japońscy seniorzy długo żyją. Są szczęśliwi, bo kochają i akceptują siebie tacy, jacy są. Dlaczego ja mam nie akceptować siebie? Jeżeli człowiek zaakceptuje siebie, to jest o wiele szczęśliwszy – mówi DJ Wika.

W naszym społeczeństwie temat samoakceptacji jest tematem trudnym i skomplikowanym. Media przedstawiają nam wzorce piękna wykreowane przy pomocy programów graficznych. Nikt nam nie tłumaczy tego, że piękno tkwi w niedoskonałości, że każdy z nas jest wyjątkowy. Nie uczy się nas miłości do siebie samych, swojego ciała, niedoskonałości. Wmawia się nam, jak mamy wyglądać, w jaki sposób się zachowywać, stawia się przed nami różne oczekiwania, zamiast pozwolić nam wyrażać własne uczucia, budować zaufanie do samych siebie i doceniać własną wyjątkowość.

Szczęśliwe życie = udane życie

Na to, żebyśmy byli szczęśliwi i mogli to szczęście docenić składa się wszystko – dramaty, łzy, rozczarowania, niepowodzenia, a także powodzenia, bo człowiek z tego wszystkiego wychodzi i jest szczęśliwy – mówi DJ Wika. Docenia każdy dzień, bo każdy z nich jest małą radością i szczęściem. Jeżeli ja rano wstaję, cieszę się, że jest dzień, że wstałam (…), że mogę oglądać wschodzące słońce czy to, jak pada deszcz. Dla mnie życie jest radością.

Uświadomiła mi, że życie nie jest tylko przejściowym etapem i zastanawianie się każdego dnia nad tym, że jutra może nie być, to nie jest droga do pełnowartościowego życia. W każdym dniu można odnajdować małe przyjemności i delektować się nimi.

Stare graty wyrzucam, fotel kupiłam w kwiatki, półeczkę znalazłam i kazałam powiesić. Nie żyję tym, że jutro zejdę i nic nie muszę robić. Ja jeszcze kuchenkę muszę nową kupić, bo nie mam piekarnika, bo mi się wykończył. Nie mam takiego odczucia, że „po co mi to”, dlatego że ja żyję. To jest normalna rzecz, że człowiek ma na coś ochotę.

 Jesteśmy wrogami samych siebie

Przez całe życie człowiek się uczy i dochodzi do wniosku, że największym naszym wrogiem jesteśmy my sami. Mamy w środku to, że się boimy, albo się wstydzimy – wstydzimy się być inni niż Ci, którzy są w szeregu. Wstydzimy się trochę inaczej się ubrać, powiedzieć coś innego. A ja tak nie chcę. Jeśli coś mi nie smakuje, nie będę mówiła, że to jest dobre. – mówi DJ Wika.

Przyznaje, że nie musimy umieć i wiedzieć wszystkiego, ale nie wstydźmy się tego mówić na głos. Jesteśmy ludźmi i mamy prawo czegoś nie wiedzieć. Mamy prawo mieć własne zdanie, własny styl, a inność uczy nas tego, jak bogaty jest świat. Nie oznacza to, że wszystko musimy mieć na własnym podwórku. Mamy tę cudowną możliwość poznawania świata. Człowiek uczy się poprzez obserwację.

Jak byliśmy w Stanach u jednego profesora zauważyliśmy, że jego synowie roznosili gazety. Zarabiali w ten sposób. To było rzeczą najnormalniejszą w świecie. Mieli swoje pieniądze. To nie było rzeczą wstydliwą – mówi DJ Wika. W ten sposób uczy się szacunku do pracy, samodzielności i odpowiedzialności.

W Stanach doświadczyłam tego, że wszyscy ze sobą rozmawiali, na luzie, kulturalnie. To mi się podobało. To jest u nas potrzebne. Wymiana zdań zamiast chamstwa i awantur, ale u nas jest o to trudno – dodaje. Na jej facebookowym profilu dzieje się naprawdę dużo. Nie wszystkie komentarze pod jej wpisami są przychylne, ale moja rozmówczyni nie chce wdawać się w dyskusję. Uważa, że nikt nikogo nie powinien atakować w żaden sposób. Ludzie nie potrafią zrozumieć, że ktoś ma inny sposób patrzenia, a inne poglądy trzeba szanować.

Inność rodzi w człowieku obawę i lęk, bo jest nieznana. Dopiero otwarcie się na drugiego człowieka niesie ze sobą nową perspektywę, nowe poznanie. Bez obaw i lęku potrafimy wzajemnie się obdarowywać, cieszyć i budować pełne zrozumienia relacje.

Czy coś się zmienia?

DJ Wika przyznaje, że tak. Ruch seniorów nabiera w siłę. Widać to szczególnie w sytuacjach kryzysowych, kiedy ludzie są wobec siebie otwarci, chcą sobie pomagać, wspierać się. Jak patrzę z perspektywy czasu na pierwsze zabawy, a teraz, to jest duża różnica. Kiedyś kobieta sama by nie przyszła na zabawę. Kiedy wychodzi na parkiet, wydaje jej się, że wszyscy na nią patrzą, a to jest nieprawda.

Dzisiaj to się zmienia. Ludzie zaczynają rozumieć, że życie to nie tylko praca, dzieci i obowiązki domowe. Zaczynają się angażować w organizowane przez DJ Wikę aktywności i zabawy. Cieszą się życiem i chcą czerpać z niego jak najwięcej. Nie chcą wegetować, bo starość naprawdę może być piękna. To czas, kiedy możemy i powinniśmy realizować siebie, zająć się tym, na co nie mieliśmy wcześniej czasu, odkrywać i poznawać świat – cieszyć się życiem i nie gonić za niczym.

A co ze stereotypami?

Nie da się jednak ukryć, że w naszym społeczeństwie nadal pokutują pewne przekonania. Etykietujemy się nawzajem, wkładamy w ramy pewnych oczekiwań, zachowań. Kiedy ktoś się z nich wyłamuje, ciężko nam to zaakceptować. Często nie potrafimy zrozumieć tego, że każdy ma prawo do podejmowania własnych decyzji, boimy się iść własną ścieżką, bo „co ludzie powiedzą”, a tym samym ograniczamy sami siebie. Nie dajemy sobie przestrzeni do wyrażania własnej osobowości.

Nie zgadzam się z takim standardem. Ja żyję, jak ja kocham. Ja myślę, tak jak ja myślę. Nie walczę z przekonaniem, że ktoś musi myśleć, tak jak ja. Mam swoje przekonania i one są dla mnie ważne. Dobrze byłoby, gdyby większość akceptowała taki sposób myślenia, ale ja nie mam zamiaru robić rewolucji. Zdaję sobie sprawę, że jest to zależne nie tylko ode mnie.

 Recepta na szczęśliwe życie…

Na koniec zapytałam, co w życiu jest najważniejsze, jak żyć, aby mieć satysfakcję? Czy starość jest czymś, czego powinniśmy się bać? Czy jest coś, co możemy zrobić, żeby nasze życie nie było tylko i wyłącznie spełnianiem oczekiwań społeczeństwa i gonitwą za tym, co nieosiągalne? Okazuje się, że to prostsze, niż nam się wydaje. Nie musimy gromadzić milionów na koncie, otaczać się drogimi przedmiotami i stawiać sobie wygórowanych celów.

Musimy akceptować swój wiek. W naszym wieku jest tyle pozytywnych rzeczy – mądrość, doświadczenie, świadomość tego, że nie możemy już niczego cofnąć. Nie możemy być młode, to bądźmy piękne – stare. Obcujmy z pięknem, kochajmy piękno. Obcując z pięknem, stajemy się piękne. Kochając piękną muzykę, ludzi, przyrodę – to nas kształtuje. Inaczej wówczas odczuwamy. Kiedy obcujemy z chamstwem, agresją, stajemy się tacy sami. Rozwijajmy naszą duchowość, wrażliwość. Nie wracajmy do tego, co nam się w życiu nie udało. Patrzmy, aby nam się udał jutrzejszy dzień – żebyśmy jutrzejszy dzień mogli przeżyć radośnie.

Choć nie zawsze warunki nam sprzyjają, to myślę, że warto każdego dnia odnajdować małe radości, cieszyć się tym, co mamy, zamiast skupiać się na tym, co utracone i żyć najlepiej, jak umiemy. Choćby to miała być tylko chwila ciszy przy filiżance herbaty czy wieczorny spacer po parku, warto widzieć w życiu pozytywy i nauczyć się nimi radować, tak jak robi to moja rozmówczyni najbardziej inspirująca kobieta, jaką spotkałam.

Mamy tyle piękna wokół siebie – doceńmy to!

Akcesoria ułatwiające codzienność

Akcesoria ułatwiające codzienność

Akcesoria ułatwiające codzienne życie znajdziesz teraz na Tchibo.pl

Do sklepu internetowego

Przeczytaj również

Kobieta w koszuli nocnej, czyli co tak naprawdę liczy się w łóżku
Kobieta w koszuli nocnej, czyli co tak n…10614
Jak zaaranżować pokój dziecięcy, by był stylowy i funkcjonalny?
Jak zaaranżować pokój dziecięcy, by był …8383
Dieta pudełkowa, która oszczędza mój czas i pieniądze
Dieta pudełkowa, która oszczędza mój cza…3540
Kolejne artykuły