Właśnie czytasz

Rozciąganie nie musi boleć! Dlaczego właściwie mamy napięte mięśnie?

11244  
Udostępnij: 

Rozciąganie nie musi boleć! Dlaczego właściwie mamy napięte mięśnie?

Czy kiedykolwiek próbowałaś się rozciągać, ale poza bólem nie przyniosło to żadnych efektów? Jeśli elastyczność nie jest Twoją mocną stroną i obawiasz się dnia, w którym możesz nie być w stanie nawet zawiązać sznurowadeł, ta lektura na pewno Ci się przyda. Przekonasz się, że istnieją inne metody, które mogą Ci pomóc w skuteczniejszym i trwalszym rozwiązaniu problemu.

16. 3. 2022 3 Min czytania Redakcja
Rozciąganie nie musi boleć! Dlaczego właściwie mamy napięte mięśnie?

Skąd właściwie wzięło się pojęcie napięte mięśnie? Najpierw pomyśl o tym stwierdzeniu, które ja osobiście często słyszę: „Lubię biegać, ale nie rozciągam się po biegu, dlatego jestem taki napięty.” A teraz spróbuj odwrócić je do góry nogami. „Jak „napięcie” wpływa na bieganie i wszystkie pozostałe ruchy?”

Dlaczego mam napięte mięśnie?

Nasze ciało działa jak doskonała maszyna, w której wszystko jest ze sobą połączone i potrafi bardzo szybko dostosować się do zmian.

Docenisz to w wielu sytuacjach, ale jeśli dużo siedzisz, trochę się ruszasz lub bardzo mało ćwiczysz, przestajesz używać mięśni w pełnym zakresie ich ruchu. To, czego nie używasz, jest uważane za niepotrzebne przez centralny układ nerwowy – mózg tłumi te połączenia i przestaje ich używać.

Każda aktywność fizyczna wymaga jednak pewnego zakresu ruchu. Jeśli go nie masz, nie wykonasz ruchu poprawnie, a po pewnym czasie może to objawiać się utratą równowagi ruchów mięśni w ciele. Innymi słowy, niektóre mięśnie będą używane o wiele mniej, niż są do tego przeznaczone i w rezultacie będą one słabnąć. Ich funkcję przejmą wtedy inne mięśnie, co spowoduje znacznie większe obciążenie, a co za tym idzie będą one przeciążone, poddane ciągłemu napięciu i rozciąganie nie będzie w stanie sobie z nim poradzić.

Z rozciąganiem ostrożnie

Rozciąganie to świetna metoda, ale musisz uważać, aby nie wyrządzić sobie krzywdy.

Jeśli rozciągasz się statycznie, dociskając mięśnie, lub prosisz kogoś, aby cię trochę docisnął i masz wrażenie, że większa intensywność oznacza szybszy postęp, jesteś w błędzie – z wyjątkiem większego bólu i ryzyka kontuzji, nie przyniesie ci to nic dobrego. Ponadto wówczas mózg wysyła kolejny sygnał ostrzegawczy do mięśni, że z ciałem dzieje się coś, co nie jest standardowe, a rozciągnięty mięsień cofa się w samoobronie, aby uniknąć kontuzji.

Jakie są inne metody?

Z mojego doświadczenia wynika na przykład, że metoda DNS – dynamiczna stabilizacja nerwowo-mięśniowa działa dobrze i poprawia wzorce ruchowe oraz wpływa pozytywnie na ogólną percepcję ciała. Na czym polega?

Można to sobie wyobrazić jako taką aktualizację układu ruchu. Poprzez ćwiczenia oparte na kinezjologii rozwojowej przywraca się połączenia między ośrodkowym układem nerwowym a mięśniami za pomocą odpowiedniej techniki oddychania. Zaletą DNS jest to, że nie potrzebujesz żadnego specjalnego sprzętu i możesz trenować w dowolnym miejscu. Wyniki są długotrwałe i mają pozytywny wpływ na wszystkie aktywności fizyczne. Dobrze jest zacząć pod okiem doświadczonego trenera lub fizjoterapeuty, który poprowadzi Cię przez proces. To inwestycja, ale na dłuższą metę naprawdę się opłaca.

Oprócz tej metody zwiększania zakresu ruchu, rozciąganie działa przy ekscentrycznym skurczu mięśni, czyli aktywności mięśni w momencie ich rozciągania. Jest to dobrze widoczne na przykład podczas ćwiczeń na wznak, kiedy przyciągniesz jedną nogę do ciała ręcznikiem lub gumą. Pociągnięta noga jest najpierw rozluźniona, następnie gdy osiągniesz limit ruchu, próbujesz docisnąć stopę do ręcznika, aby poczuć napięte mięśnie pleców. W rezultacie zaczynasz uczyć się aktywności mięśni na większą skalę.

Świetnie sprawdza się również wzmacnianie grupy mięśni, które mają tendencję do osłabiania. Kiedy osłabione mięśnie nabierają kształtu, napięcie przeciążonych mięśni po przeciwnej stronie może się zmniejszyć.

Dla mnie osobiście obie te metody są odpowiednim dodatkiem do ćwiczeń DNS, ale ponownie podkreślam, że pomoc doświadczonego trenera jest nieoceniona.

Jeśli nie chcesz lub nie możesz jeszcze zainwestować w profesjonalną pomoc, wypróbuj klasyczny masaż za pomocą wałka lub piłki. Dobrze sprawdzą się również klasyczne techniki regeneracji, takie jak sauna, morsowanie czy naprzemienne zimne i gorące prysznice.

Podejdź do tematu rozciągania kompleksowo. Każdy z nas porusza się trochę inaczej i dlatego nie ma możliwości ustalenia jednego szablonu do naśladowania. Jeśli napięte mięśnie przeszkadzają Ci już jakiś czas i nie jesteś w stanie samodzielnie znaleźć informacji, znajdź specjalistę, który zaoszczędzi Ci czasu, bólu i na dłuższą metę również pieniędzy.

 

Jeśli podoba Ci się ten artykuł, może Cię też zainteresować
Kolejne artykuły