Właśnie czytasz

Galaretka odżywia włosy? Nie wierzyłam, ale efekt mnie zaskoczył!

45849  
Udostępnij: 

Galaretka odżywia włosy? Nie wierzyłam, ale efekt mnie zaskoczył!

Świadoma pielęgnacja, odstawienie prostownicy, unikanie farb do włosów – jeszcze 11 lat temu kompletnie ignorowałam te tematy, jednak to co złe, zawsze ma swój koniec. Pamiętam do dziś, jak idąc ulicą zobaczyłam młodą dziewczynę i jej powiewające na wietrze długie, zdrowe włosy. To był moment, w którym postanowiłam zmienić swoje nawyki pielęgnacyjne i zadbać o to, co mi na głowie jeszcze zostało.

29. 1. 2021 2 Min czytania Marta Syczewska
Galaretka odżywia włosy? Nie wierzyłam, ale efekt mnie zaskoczył!

Choć brzmi to tragikomicznie, prawda wcale nie była zabawna. Od ciągłego farbowania włosów przerzedziła mi się czupryna, a spalone pasma ciągnęły się jak guma. Na dodatek nie miałam nawyku brania suplementów, które choć minimalnie ratowałyby włosy. Z moją czupryną było źle – bardzo źle.

Na ratunek włosom

11 lat temu temat włosomaniactwa jeszcze raczkował w sieci, ale już można było trafić na wiele ciekawych porad. Na czasie był temat olejowania włosów czy pobudzania cebulek włosowych różnymi sposobami. Stopniowo zaczęłam stosować się do wszystkich rad i wyprowadziłam swoje włosy na prostą. Potem już było tylko lepiej, a ja zagłębiałam się w temat pielęgnacji i stosowałam coraz to różniejsze metody. Często robiłam płukanki czy nasiadówki z maską dla osób po chemioterapii i obserwowałam, jak moje włosy stają się coraz ładniejsze. Pewnego razu trafiłam na sposób, który miał zapewnić mi niesamowitą gładkość i blask włosów… Jakże mogłam nie spróbować?!

laminowanie włosów

Z pomocą przyszła… galaretka!

Tym sposobem było laminowanie włosów żelatyną. Łyżkę żelatyny lub dwie rozpuszczałam w gorącej wodzie, a gdy ta nieco ostygła, dodawałam różne maski. Taką mieszankę nakładałam na włosy na mniej więcej od 30 do 60 minut. Efekt był zawsze spektakularny. Włosy były niesamowicie wygładzone po same końce oraz tak błyszczące, że odbijały każde światło. Nawilżenie, jakie otrzymywałam dzięki laminowaniu włosów w domu, było nie do pobicia w porównaniu z innymi metodami. Wtedy potrzebowałam nieco więcej czasu i zaangażowania, ale dzięki intensywnej pielęgnacji dziś jest mi zdecydowanie łatwiej i mogę stosować laminowanie rzadziej. Jest jeszcze jedna kwestia – teraz zamiast czystej żelatyny, maskę robię z ulubionej cytrynowej galaretki.

„Proteiny to jeden z trzech niezbędnych dla włosów składników, a jednocześnie podstawowy ich budulec. W zależności od zastosowanych w pielęgnacji protein, mogą one mieć różne funkcje, ale ich podstawowym działaniem jest wzmacnianie, a nawet wypełnianie ubytków we włosach na zasadzie powinowactwa białek. Jest to efekt tymczasowy, jednak dostarczając regularnie włosom odpowiednią dawkę protein możemy zauważyć znaczną poprawę ich stanu. Objawem braku białek są włosy, które można określić jako „bez życia”, czyli nie układające się, smętnie wiszące, a nie opadające na ramiona, oraz wyglądające na suche pomimo regularnego stosowania olejów. Uwaga jednak na przeproteinowanie – co za dużo, to niezdrowo. Mocne kuracje proteinowe, jak laminowanie galaretką, stosuj nie częściej niż raz w tygodniu” – mówi Marta Grzegorzak, redaktorka Tchibo Blog.

Sprawdź też: Płukanka z kawy

Jak to robię?

Jedno opakowanie galaretki rozpuszczam w gorącej wodzie. Gdy ta ostygnie, dodaję do niej dwie łyżki ulubionej maski bazowej – u mnie to aloesowy Garnier albo WAX dla osób po chemii. Ilość maski możesz również wymierzyć na oko – ważne, aby mieszanka nie wyszła za rzadka oraz nie zostawiała galaretowatego śladu.

laminowanie wlosow

Gotową mieszankę nanoszę na umyte wcześniej włosy (ważne, aby umyć włosy szamponem zdzierakiem, który oczyści je z nadmiaru silikonów, resztek odżywki itp.), a następnie nakładam na głowę foliowy czepek. Całość podgrzewam suszarką i trzymam na głowie około pół godziny. Jeśli masz bardzo zniszczone włosy, to możesz laminować je trochę dłużej – myślę, że kolejne pół godziny zapewni oczekiwany efekt.

Po 30 minutach spłukuję mieszankę z głowy i suszę włosy. Efekt jest niesamowity – włosy są niezwykle gładkie i lśniące!

Mam nadzieję, że pomysł Ci się spodobał i zachęciłam Cię do spróbowania – może domowe laminowanie sprawdzi się także u Ciebie? :)

Jeśli podoba Ci się ten artykuł, może Cię też zainteresować
Kolejne artykuły