Właśnie czytasz

Co zrobić z emocjami, których nie możesz uwolnić?

678  
Udostępnij: 

Co zrobić z emocjami, których nie możesz uwolnić?

Typowa sytuacja - jedziemy tramwajem – córka zaczyna jęczeć, bardzo głośno. Uspokajanie czasem działa, a innym razem traktuje je raczej jako zabawę: im więcej mówię, tym bardziej próbuje mnie przekrzyczeć. Wiadomo, że coraz więcej par oczu zaczyna mnie obserwować, jakby zadając pytanie, czy mam zamiar coś z tym zrobić, a to tym bardziej mnie stresuje. Córka jęczy, jęczy i jęczy. Staram się głęboko oddychać, ale i tak w końcu nie wytrzymuję i mówię coś, co sama często słyszałam, kiedy byłam mała: „Jeszcze chwilę będziesz wrzeszczeć, a naprawdę dam ci ku temu powód!”. Wysiadamy kilka przystanków wcześniej, córka płacze, a ja razem z nią, bo znów udowodniłam, że nie potrafię zapanować nad własnymi emocjami.

20. 4. 2020 5 Min czytania Redakcja
Co zrobić z emocjami, których nie możesz uwolnić?

W końcu wkurzam się, że mnie to wkurza.

Kiedy staram się przeanalizować chwile, w których staje się ze mnie emocjonalny wulkan, zauważam, że lepiej sprawdza się u mnie mówienie prawdy, niż wyuczonych sloganów.

Gdzieś głęboko we mnie schowany jest autopilot, który ten dziecięcy amok załatwiłby mniej więcej tak: „W tej chwili przestań beczeć! Tak się nie robi! Jak nie przestaniesz, to zobaczysz!”. Znacznie bardziej pomogło by mi, gdybym powiedziała to, co naprawdę leży mi na sercu: „Nie lubię słuchać, kiedy tak krzyczysz. Nie jesteśmy tu same. Innym podróżnym to przeszkadza, a ja się wstydzę, że się im naprzykrzamy”.  To wcale nie znaczy, że 14-miesięczna córka nagle zrozumie i przestanie. Ja jednak poczułabym ulgę, bo zamiast zwiększyć swoją frustrację, wyraziłabym to, co naprawdę czuję. W dodatku później na tym przystanku, kawałek od domu, mam poczucie winy, że znów na nią nakrzyczałam – a to i tak do niczego nie prowadzi (która z nas nie miała wrażenia, że jest najgorszą matką na świecie, niech pierwsza rzuci kamieniem.)

Wiecie, z kim ta praktyka sprawdza się u mnie jeszcze lepiej? Z partnerem. W odróżnieniu od córki on mnie rozumie i dzięki temu, że nawzajem mówimy sobie te długie frazy, tak jak większość par, regularnie się sprzeczamy, jednak rzadko naprawdę kłócimy. :-)

– Bára

Sytuacje, w których musimy zapanować nad emocjami, nie zdarzają się tylko matkom i ojcom. Znamy je wszyscy bez względu na rodzaj relacji: z partnerem, z kolegami z pracy, na uroczystościach rodzinnych, ale także podczas zakupów czy załatwiając jakąś sprawę w urzędzie. Nie musi to być wyłącznie wściekłość. Może to być smutek, strach, niepokój, bezradność, wstyd lub poczucie winy. Są miliony sytuacji, w których nagły wylew emocji nie jest mile widziany.

Pierwsza rzecz, która prawdopodobnie przychodzi nam wtedy do głowy, to ich stłumienie. Ale ostrożnie – one nie znikną. Tłumienie emocji może dodatkowo wywołać problemy zdrowotne (choroby psychosomatyczne), wpływać na psychikę (długotrwały brak zadowolenia, frustracja…) oraz nasze związki (ciągłe rozdrażnienie, cynizm, przyjęcie pozycji ofiary).
Jak sobie z tym poradzić? W teorii to bardzo proste, ale zastosowanie wiedzy teoretycznej w praktyce może chwilę potrwać. Aby emocje na dłuższą metę nie przewróciły Twojego życia do góry nogami, musisz je poznać, zrozumieć, nauczyć się je nazywać, wytłumaczyć i w końcu znaleźć przestrzeń, w której możesz dać im upust.

Nie ma podziału na dobre i złe emocje

Być może często słyszysz, że nie powinniśmy przeżywać danych emocji, albo, że niektóre emocje są dobre: radość, poczucie spełnienia itd, a inne złe, np. gniew, czy smutek.

Emocje to „pomocnik” reagujący w ułamku sekundy. Na pewno już zdążyłaś zauważyć, że są znacznie szybsze niż rozum, który całą sytuację analizuje w bardziej skomplikowany, kompleksowy, a przede wszystkim powolny sposób. Emocje wpływają na nas od razu. Czujemy je w naszym ciele, podnoszą nam ciśnienie, przyspieszają tętno, oddech, zaczynamy się pocić. W prehistorii pomagały nam w orientacji i ratowały życie, w XXI wieku potrafią je nieźle skomplikować.

O ich odczuwaniu nauczyliśmy się mówić wcześniej, niż może się wydawać: serce wali mi jak oszalałe, nagle totalnie mnie zatkało, miałam wrażenie, że wyjdę z siebie. Określenia te pomagają nam wyrazić to, jak czujemy się w danej sytuacji. Czy jest to dla nas przyjemne czy też nie, czy czujemy się zagrożeni, jest nam dzięki temu lepiej czy wręcz przeciwnie? Emocje wywołują w nas reakcje i zdradzają nasz pogląd na daną sytuację.

Jak w takim razie traktować emocje?

Jeśli nie chcemy ich tłumić ani niekontrolowanie wyrażać, co możemy zrobić?

Po pierwsze powinniśmy rozróżniać swoje emocje i nauczyć się je nazywać: najpierw w duchu, sami dla siebie, potem na zewnątrz, wobec otoczenia.

Bardzo ważne jest, abyśmy wiedzieli, co je w nas wywołuje. Czy uczucie gniewu jest naprawdę efektem złości czy raczej bezsilności, długotrwałej frustracji, zmęczenia lub fizycznego dyskomfortu.

Dzięki temu otoczenie będzie mogło na nas odpowiednio reagować. Zupełnie inną reakcję wywołamy u partnera, jeśli powiemy: Jestem wykończona, dziecko dało mi dzisiaj nieźle w kość, potrzebuję żebyś się nim na chwilę zajął”, niż jeśli od drzwi będziemy mu wypominać, że znowu późno wraca i w ogóle nas nie rozumie. Nawet małemu dziecku możesz powiedzieć: „Gniewam się, bo umówiliśmy się, że posprzątasz zabawki, a Ty tego nie zrobiłeś”.

Jeśli czujesz, że emocje wciąż w Tobie tkwią i nie wystarczyło, że je zrozumiałaś, a nawet nazwałaś, ale masz potrzebę, aby ją z siebie wydostać: wypłacz się, wykrzycz… znajdź sposób, który przyniesie Ci ulgę. Z partnerem/ w samotności, krzycząc do poduszki, uderzając w nią, wychodząc na spacer, uprawiając sport… Każdy z nas potrzebuje czegoś innego.

Czasami to silniejsze od nas. Zanim nazwiesz swoje uczucia, po prostu zaczynasz płakać, wściekać się itd. To naturalne i nie ma sensu mieć tego sobie za złe. Znacznie lepszym rozwiązaniem będzie jeśli po czasie wrócisz do tej sytuacji i osobie, której to dotyczyło wyjaśnisz, co się z Tobą działo lub dzieje, albo oznajmisz, że w tej chwili musisz się po prostu wypłakać.

Sposób, w jaki radzimy sobie z emocjami, jest przejmowany przez nasze dzieci. Jeśli widzą płaczącą albo zdenerwowaną mamę (i nie są to emocje wymierzone bezpośrednio wobec nich), uczą się, że to naturalne. Pomaga im to w przyszłości radzić sobie z własnymi uczuciami i ćwiczyć umiejętność zrozumienia i wczucia się w emocje innych.

Poradnik ujarzmiania uczuć

  1. Głęboko oddychaj, spróbuj w ten sposób zyskać kilka sekund (licz powoli do 10, lub odliczaj od 50 do 0, wyjdź mówiąc, że potrzebujesz chwili dla siebie) – już dzięki temu emocje stracą na sile.
  2. Zastanów się, z jakim uczuciem masz do czynienia, w jakiej części ciała je odczuwasz, jeśli jesteś sama, postaraj się spędzić z nim chwilę w spokoju i nie oceniaj go. Spróbuj zastosować tę technikę wobec wszystkich, nawet najdrobniejszych emocji wywoływanych w ciągu dnia. Dzięki temu nie przerodzą się w afekty. Cały czas pamiętaj o oddychaniu, możesz też spróbować kilka razy ziewnąć (ziewanie podobnie jak płacz czy śmiech, powoduje rozluźnienie).
  3. Jeśli masz dostateczną ilość czasu, spróbuj nazwać towarzyszące Ci emocje. Odpowiedz sobie na pytanie, z czym się wiążą, co Ci sugerują, czego w tym momencie potrzebujesz (rozmowy z kimś, zmiany, uwolnienia emocji), jeśli musisz wrócić do tej sytuacji, przeanalizuj to później.
  4. Po powrocie wytłumacz drugiej osobie, co się stało albo co się z Tobą dzieje.
  5. Znajdź miejsce, w którym będziesz mogła odreagować. Napięcie rozładowuje aktywność fizyczna, naprawdę pomaga wyładować energię. Dzięki temu gniew często przeradza się w płacz czy śmiech. W obu przypadkach poczujesz ogromną ulgę.
  6. Pomyśl, jak uniknąć tego w przyszłości (patrz punkt 3.) – zapamiętaj to doświadczenie, co Ci w danej chwili pomogło, co się sprawdziło i zachowuj się według ustalonych przez siebie zasad.
  7. Pochwal samą siebie i doceń to, jak udało Ci się opanować emocje, bez względu na to, jak daleka od ideału byłaś.

Przeczytaj również

Jak przygotować się do porodu?
Jak przygotować się do porodu?857
Co chciałabym przeczytać o szczęściu w kobiecych magazynach?
Co chciałabym przeczytać o szczęściu w k…627
Kolejne dziecko – chęci vs obawy
Kolejne dziecko – chęci vs obawy754
Kolejne artykuły