Właśnie czytasz

10 błędów, które sprawiają, że ćwiczenia nie przynoszą efektów

2447  
Udostępnij: 

10 błędów, które sprawiają, że ćwiczenia nie przynoszą efektów

W końcu udało mi się zrzucić ciążowe kilogramy, a nawet odrobinę więcej i wszyscy pytają mnie, jak mi się to udało. Droga do sukcesu nie była usłana różami. Długie lata żyłam w przekonaniu, że zdrowo się odżywiam, dużo się ruszam, pomimo to nie byłam zadowolona ze swojej figury. Dziś już wiem, że popełniałam błędy, przez które wracałam do punktu wyjścia. Pozytywne jest to, że jeśli już wiemy na czym polega problem, możemy starać się unikać powtarzania tych samych błędów.

17. 4. 2020 8 Min czytania Jana Duffková
10 błędów, które sprawiają, że ćwiczenia nie przynoszą efektów

Dodatkowo moja lekarka przekonała mnie, że osoby cierpiące na niewydolność tarczycy po prostu nie chudną. A co tu dużo mówić, sporo zależy od naszej psychiki.

Co ciekawe, wymarzoną figurę osiągnęłam rok po porodzie i wyglądam teraz o wiele lepiej niż przed nim. Wszystko to dzięki temu, że udało mi się uniknąć błędów, które popełniałam przez wiele lat.

Błąd pierwszy: Oszczędzasz się

Instruktorka fitness Veronika Wisiorek: odpowiedz z ręką na sercu, chodzisz regularnie na zajęcia fitness, ale w drodze do domu Twój makijaż jest w nienaruszonym stanie? Nikt nie twierdzi, że w trakcie treningu powinnaś wyzionąć ducha, jednak abyś mogła robić postępy, musisz czasem zacisnąć zęby i dać z siebie maksimum pomimo bolących mięśni. Nie bój się, z czasem będziesz w stanie wytrzymać o wiele więcej, ba, ćwiczenie będzie dla Ciebie przyjemnością.

Jana: W zupełności się zgadzam! Kiedy na poważnie zabieram się za ćwiczenia, od razu widzę to po sobie  – choćby, jak czuję się zaraz po wysiłku, ale także po widocznych efektach. Czasem mi też zdarza się trochę oszukiwać w trakcie ćwiczeń, bo przecież najważniejsze, „że w ogóle coś robię”. Potem jednak zdaję sobie sprawę, że robiąc tak za każdym razem, nic nie osiągnę. Dlatego sama sobie powtarzam: „Ćwiczenie nie zajmuje tak wiele mojego czasu w ciągu dnia, więc na tę krótką chwilę mogę dać z siebie wszystko”.

Błąd drugi: Przesadzasz

Weronika: „Tak samo jak nie powinnyśmy się oszczędzać, nie powinnyśmy też przesadzać. Nie zrozum mnie źle, jestem ostatnią osobą, która chciałaby zniechęcać Cię do ćwiczeń. To jednak niezaprzeczalny fakt, że zbyt częsty wysiłek fizyczny utrzymuje organizm w stanie ciągłego stresu, co paradoksalnie hamuje widoczne efekty. Optymalna częstotliwość treningów to 3 razy w tygodniu.”

Jana:  Do tego, z własnego doświadczenia, mogę dodać, że nie warto się zamęczać również ze zdrowotnego punktu widzenia. Pamiętam jak mój mąż przygotowywał się do półmaratonu. Trenował tak intensywnie, aż jego ciało powiedziało „dość”! Wylądował w łóźku na 2 tygodnie z anginą i zakwasami. Dlatego kiedy zorientował się, że podjęłam 30 dniowe treningowe wyzwanie, od razu mnie ostrzegł, żebym nie zapomniała o odpoczynku, w trakcie którego ciało może się zregenerować.

Błąd trzeci: Za mało śpisz

Weronika: „Sama mam wrażenie, że gdzieś jest ukryty pożeracz mojego czasu. Skradziony czas mamy tendencję rekompensować sobie za cenę snu (ja również, chociaż uwielbiam spać). Jednak prędzej czy później Cię to dopadnie. Niedobór snu nie tylko powoduje zwiększony apetyt w ciągu dnia (ciało stara się uzupełnić deficyt energii w inny sposób), ale również podwyższa poziom kortyzolu, który utrzymuje ciało w stanie ciągłego stresu. Hormon ten między innymi „pomaga” zatrzymywać wodę w organizmie, przez co nie tylko utrudnia zrzucenie zbędnych kilogramów, ale i nabranie masy mięśniowej. To już konkretny argument, żeby porządnie się wyspać, prawda? Idealna dawka snu u dorosłego człowieka to 7-8 godzin każdego dnia.“

Jana: Dla mnie, jako mamy rocznego chłopca, to dość trudny temat. Z powodu Juniora mój sen został wyraźnie zredukowany i wierzę, że to właśnie jeden z powodów, dla którego powrót do formy po porodzie zajął mi tyle czasu. Po pierwsze, nie miałam w ogóle energii na ćwiczenia, a po drugie, nieprzespane godziny nadrabiałam cukrem. Teraz udało mi się odnaleźć kompromis – staram się chodzić spać wcześniej, co najmniej o dwie godziny, co umożliwia mi też rozsądniej jeść.

Jak udało mi się schudnąć?

Zamieszczam kilka zdjęć, od chwili kiedy postanowiłam przyjąć 30 dniowe wyzwanie Jillian Michaels: 30 days shred. Moja waga początkowa (przy wzroście 175cm) w lipcu wynosiła 75kg, w listopadzie wskazówka wagi zatrzymała się na liczbie 61.

Już kilka razy wcześniej przetestowałam dietę Whole30, dzięki której wiedziałam, że najlepiej czuję się, gdy jem minimalne ilości mąki i dodatkowych cukrów. Dlatego kiedy przerzuciłam się na zdrowy tryb życia to właśnie te dwa składniki wyeliminowałam jako pierwsze, postanowiłam też więcej się ruszać. Najpierw zaczęłam więcej chodzić, potem od czasu do czasu biegać. I wierzcie albo nie, wskazówka wagi drgnęła. Z czasem zauważyłam, że moje ciało potrzebowałoby też ujędrnienia, jednak z małym dzieckiem wciąż nie miałam na tyle czasu, żeby regularnie chodzić na siłownię. Zaczęłam więc ćwiczyć w domu, z własną wagą, oglądając filmiki w internecie.

Błąd czwarty: Za mało jesz

Weronika: „Jedzenie to największa obawa wszystkich kobiet starających się obniżyć wartość wyświetlającą się na wadze. Jeśli jednak nie chcesz wyglądać jak szkielet, ale mieć wytrenowane ciało (np. marzysz o okrągłej pupie), potrzebujesz wartościowych posiłków, w odpowiedniej ilości. Bez wystarczającej ilości składników odżywczych nie będziesz miała energii nawet na zwykłe życie, a co dopiero na treningi. Jeśli w końcu zmusisz się do treningu, Twoje ciało nie będzie gotowe na zaplanowany dla niego wysiłek, a Ty będziesz wkurzona – a to w zasadzie początek końca.”

Jana: To na szczęście nie stanowiło dla mnie problemu. Ograniczyłam mąkę i cukier, ale jednocześnie dodałam więcej tłuszczy; nie boję się tłustego mięsa, orzechów, mleka kokosowego i wielu podobnych produktów, dzięki czemu energii mam pod dostatkiem. To oczywiście bardzo indywidualna kwestia. Wierzę, że najważniejsze jest odnalezienie tego, co nam odpowiada.

Kiedy przywykłam już do zdrowszych wersji posiłków, nie miałam już takiej ochoty na podjadanie, chociaż w przeszłości był ze mnie prawdziwy „tortoholik”. Ciastka zastąpiły u mnie smoothie bowls, czy inne owocowe przysmaki. Najistotniejsze według mnie było to, że naturalnie zmieniło się moje myślenie.

Błąd piąty: jesz nie to, co powinnaś

Weronika: „Może myślisz, że jesz tyle, ile trzeba, ale podczas treningu czujesz ciężar w brzuchu, po ćwiczeniach idziesz z koleżanką w nagrodę na ciastko (przecież właśnie je spaliłyście), a Twoja figura wciąż jest taka, jaka była. Należy odróżnić kalorie od składników odżywczych. Przed wysiłkiem fizycznym i po nim powinno się spożywać kombinację białka i cukru, np. owsiankę, filet z kurczaka z batatami, czy pełnoziarniste pieczywo z szynką o wysokiej zawartości mięsa drobiowego.”

Jana: Ponieważ podchodzę do tego na serio, w tej kwestii wolę poradzić się specjalisty. Nie orientuję się tak dobrze w „chemii” mojego organizmu – nie wiem kiedy lepiej jest zjeść więcej białka, a kiedy z kolei powinno się uzupełnić energię tłuszczami.

Błąd szósty: Za mało pijesz

Weronika: Bez wody ciało nie ma takiej wydolności sportowej. Poza tym, jeśli mało pijesz, ciało zatrzymuje wodę, przez co możesz czuć się opuchnięta i miękka.

Jana: Pod tym mogę się podpisać obiema rękami. Odpowiednia ilość wody często sprawia mi problem – zwłaszcza kiedy cały dzień spędzam na świeżym powietrzu, poza domem. Po prostu nie odczuwam pragnienia i muszę o tym pamiętać. Pomaga mi, kiedy dokładnie wiem, ile już tego dnia wypiłam i ile mnie jeszcze czeka, na przykład dzięki ilości wypitych szklanek.

Błąd siódmy: Za bardzo ufasz spalaczom tłuszczu

Weronika: „Spalacze tłuszczu to kule pomocnicze, a ich używanie należy rozważyć na końcu, gdy masz już dobrze ustawioną dietę, regularnie ćwiczysz i odpowiednio się nawadniasz oraz czujesz psychiczny spokój.“

Jana: Kiedy chodziłam na zajęcia grupowe H.E.A.T., kupowałam sobie czasem napoje z karnityną. Nigdy nie zauważyłam wielkich rezultatów, wręcz przeciwnie. Mocniej biło mi serce i nie było to przyjemne uczucie. Dlatego wolę pozostać przy naturalnych metodach. Podczas ćwiczeń zakładam neoprenowy pas, który powinien sprawić, że ćwiczenia na te partie ciała, będą miały lepsze wyniki. Nie wiem czy to placebo, ale czuję się dzięki niemu lepiej i to mi wystarcza :-)

Błąd ósmy: Nie ćwiczysz regularnie

Weronika: „Bez względu na to, czy chcesz być szybsza, szczuplejsza czy bardziej rozciągnięta, zawsze należy trenować regularnie. Jeden lub dwa treningi w tygodniu niestety nie przyniosą wielkich efektów. Ćwiczenie trzy razy w tygodniu powinno przynieść widoczne rezultaty (po 3 miesiącach na pewno).“

Jana: Zajęło mi lata, zanim udało mi się osiągnąć wymarzoną wagę. Przede wszystkim dzięki temu, że starałam się odpowiednio odżywiać i dodatkowo ćwiczyć. Jednak muszę przyznać, że jeśli chodzi o ćwiczenia, często oszukiwałam samą siebie. Z powodu pracy byłam bardzo zmęczona, dlatego trenowałam raz, maksymalnie dwa razy w tygodniu. Ciągle wymawiałam się na to, że w ciągu dnia sporo chodzę, a to przecież też się liczy. Prawda, liczy się, jednak na moje ciało nie miało to większego wpływu. Wszystko zmieniło się kiedy zaczęłam regularnie ćwiczyć.

Mam jeszcze jedną tajemnicę: jeśli nauczysz się ćwiczyć częściej i bardziej systematycznie, wyrobisz sobie przyjemny nawyk (zazwyczaj po około miesiącu) i nie będziesz się już musiała do tego zmuszać. Wręcz przeciwnie. Naprawdę!

Błąd dziewiąty: Masz nieprawidłową technikę

Weronika: „Może ćwiczysz już jakiś czas, a mięśnie wciąż nie są tak widoczne, jak byś sobie tego życzyła? Błąd może spoczywać w nieodpowiedniej technice wykonywanych ćwiczeń. Jeszcze gorzej jest, jeśli zaczniesz ćwiczyć pełną parą i w niewłaściwy sposób, wówczas możesz nawet zrobić sobie krzywdę. Jeśli dopiero zaczynasz ćwiczyć, spróbuj skorzystać z usług trenera, który pokaże Ci, jak prawidłowo wykonywać poszczególne ćwiczenia.“

Jana: Obecne ćwiczę w domu sama, ale kiedyś skorzystałam z rad trenera i jestem za nie bardzo wdzięczna!

Błąd dziesiąty: Robisz to, co nie sprawia Ci przyjemności

Weronika: Nie ma znaczenia, czy chodzisz na siłownię, na rolki czy uprawiasz boks. Żeby utrzymać regularną aktywność fizyczną, musisz ją polubić. Podczas treningu może przemknie Ci przez głowę myśl „dlaczego w zasadzie nie leżę na kanapie przed telewizorem”, jednak endorfiny po wysiłku zdecydowanie są warte Twojej męki! Jeśli z treningu wychodzisz z uśmiechem na twarzy, jesteś na dobrej drodze.

Jana: Z pewnością! Zawsze uważałam, że z natury jestem raczej leniwa, jednak musiałam po prostu znaleźć swój sposób na ruch i wyrobić w sobie nawyk. Kiedy zaczęłam zauważać pierwsze efekty, czułam endorfiny po wysiłku czy słyszałam pochwały ze strony otoczenia, że schudłam, z każdym dniem czerpałam większą radość z treningów. W dodatku jestem w stanie podczas ćwiczeń odpoczywać, bo wyłączam głowę. W pewnym momencie po prostu stało się to częścią mojego stylu życiu, planu dnia i tak już zostało!

Przeczytaj również

Jaką bieliznę poleca ginekolog?
Jaką bieliznę poleca ginekolog?1203
10 trików, dzięki którym nauczyłam się ćwiczyć w domu
10 trików, dzięki którym nauczyłam się ć…709
Menopauza nie oznacza, że jestem niewidzialna
Menopauza nie oznacza, że jestem niewidz…1048
Kolejne artykuły