Właśnie czytasz

Co to znaczy, że moja koszulka jest BIO?

855  
Udostępnij: 

Co to znaczy, że moja koszulka jest BIO?

Zastanawianie się nad tym, w jakich okolicznościach powstało moje ubranie, nie jest już tak dziwne jak, powiedzmy dziesięć lat temu, ale całkiem normalne też jeszcze nie. Przybywa metek z różnymi certyfikatami, a same marki zaczynają mówić o „zrównoważeniu”. Ale co to właściwie znaczy?

1. 4. 2020 7 Min czytania Redakcja
Co to znaczy, że moja koszulka jest BIO?

Co kryje się pod pojęciem: zrównoważona moda?

W dużym uproszczeniu: gdy to, co wisi w mojej szafie, możliwie jak najmniej, szkodliwie wpływa na środowisko naturalne i na ludzi, którzy brali udział w produkcji danej sztuki odzieży.

Zrównoważenie w modzie to nic innego jak kwestia etyki: pewnego dnia stwierdziłam, że nie chcę wspierać fabryk, które wypuszczają do środowiska toksyczne substancje (choćby to było po drugiej stronie świata), zwłaszcza jeśli mam wybór. W rzeczywistości to jest decyzja trochę egoistyczna, ponieważ w dzisiejszym, globalnym świecie konsekwencje zanieczyszczenia rzek, pól i mórz za jakiś czas dotrą i do nas, do Europy, a ja nie chcę w tym maczać palców. :-)

Nie chodzi tylko o toksyny – wielkim problemem jest woda, której brakuje. W przypadku bawełny organicznej zaoszczędzisz na jednej koszulce w porównaniu z „nie bio” bawełną 436 litrów wody. Gdyby taki producent uszył tylko 5 000 koszulek rocznie, zaoszczędziłby ponad 2 miliony litrów wody. Wydaje mi się, że to dobre rozwiązanie.

Oprócz zanieczyszczenia i braku wody bierze się pod uwagę jeszcze jeden aspekt: płace. W najgorszym przypadku szyje się w tzw. sweatshopach. To słowo nie ma sensownego ekwiwalentu w języku polskim; chodzi o nazwę fabryk czy hal produkcyjnych, gdzie pracuje się nawet 18 godzin dziennie w warunkach, których nawet nie potrafimy sobie wyobrazić, a wynagrodzenie nie pokrywa nawet podstawowych potrzeb życiowych.

Moda zrównoważona to przede wszystkim czyste sumienie, w przypadku, gdy uważasz powyższe kwestie za istotne.

Co więcej, moda zrównoważona oszczędza pieniądze. Serio.

Chcąc zminimalizować skutki, mam kilka możliwości

Nie jestem żadnym zaciętym eco-nazistą, a całą kwestię ekologii i zrównoważenia traktuję tak, że robię to, co w danej chwili jest możliwe i wykonalne. Staram się zastanawiać nad każdą rzeczą, którą przynoszę do domu – nie tylko nad tym, czy naprawdę jest mi potrzebna, ale także co wspieram moimi pieniędzmi i co się stanie z tą rzeczą, gdy jej przestanę potrzebować oraz kiedy to nastąpi.

Jeżeli nie chcę uprawiać lnu w środku miasta, prząść, tkać własnego materiału, a potem szyć, istnieją inne, sensowne możliwości. :-)

1. Mogę kupować mniej

To proste jak drut – czego nie kupię, to nie będzie miało na nic żadnego wpływu. Warto mieć w tym jakiś system, który wyeliminuje niepotrzebne zakupy: ja wypróbowałam (i dalej przestrzegam) capsule wardrobe.

To także wymusza posiadanie rzeczy dobrej jakości: wykonanych z dobrego materiału, dobrze skrojonych i dobrze uszytych. Jakość często idzie w parze z oznakami zrównoważenia, ponieważ jeśli już marka zainwestuje środki w droższą uprawę i szycie, zwraca również uwagę na to, aby rezultat był wart tych pieniędzy.

2. Mogę kupować ubrania używane

Secondhand, zakupy online z drugiej ręki, giełdy wymiany z przyjaciółkami… – to wszystko jest OK. Wpływ na środowisko jest zerowy, jeśli nie liczyć transportu. Ubranie już zostało uszyte, a teraz trafiłoby na wysypisko, do spalarni, albo to ja dam mu drugą szansę. W dodatku to jest naprawdę tanie rozwiązanie.

Nie każdy z nas chce jednak nosić ubrania z drugiej ręki. Nie wszystko da się w ten sposób kupić, a już na przykład bielizna z seconhandu to czysty nonsens.

Znalezienie tego, czego szukasz, może też wymagać poświęcenia większej ilości czasu. Z jednej strony to super dreszczyk emocji (osobiście właśnie dlatego kocham lumpeksy), z drugiej strony czasem człowiek nie ma czasu na poszukiwania. Dodatkowo nie zawsze tam jest to, czego akurat potrzebujesz i na takim poziomie, jakiego oczekujesz.

3. Mogę kupować nowe, zrównoważone ubrania

Oto sposób, jak kupować nowe rzeczy bez wyrzutów sumienia. Dla mnie to jest zawsze opcja numer jeden, jeżeli chodzi o bieliznę, piżamy i rzeczy, których z jakiegoś powodu nie chcę lub nie mogę kupować z drugiej ręki.

Kiedy nowa odzież jest „zrównoważona“?

  1. Kiedy podczas uprawy i produkcji firma zachowuje się z szacunkiem wobec środowiska naturalnego. Nie stosuje nawozów i pestycydów, które zanieczyszczają glebę, unika także szkodliwych chemikaliów w procesie produkcyjnym.
  2. Gdy zapewnia ludziom godne warunki pracy i adekwatne zarobki.

W Tchibo, bieliznę osobistą, piżamy i ubrania domowe ze zrównoważonej bawełny zawsze znajdziesz w sklepie internetowym. Pod opisem produktu podawane są oznakowania i certyfikaty (bardziej szczegółowo znajdziesz je niżej w artykule).

Już o tym wspominałam: firmy inwestujące czas, energię i pieniądze w uprawę i warunki pracy, zwykle dokładnie się zastanawiają, jak będzie wyglądać ich finalny produkt. Dlatego też przyjemnym skutkiem ubocznym jest fakt, że ubrania z surowców zrównoważonych są zwykle zrobione z dobrego materiału, lepiej skrojone i uszyte. Nie będziesz przecież tkać kiepskiej, cienkiej tkaniny z surowca uzyskanego dzięki pracochłonnej ekologicznej uprawie i tak samo nie chcesz zniszczyć jej kiepskim szyciem. :-)

Odzież wyprodukowana w sposób zrównoważony będzie dłużej służyła i będzie Ci się lepiej nosić.

To nie jest tak, że wszystko, co nie ma certyfikatu, jest bublem. Jednak to co jest oznaczone certyfikatem, bublem zazwyczaj nie bywa. W tym samym czasie, w którym zużyłabym kilka koszulek, w których przekręcą się szwy, powstaną dziwne małe dziurki i będą ogólnie wyglądać jak szmata, spokojnie wystarczy mi jedna koszulka lepszej jakości z surowców zrównoważonych. Przy kasie zapłacę za nią więcej, ale nie muszę co chwilę kupować następnych. Wreszcie zrozumiałam to, co zawsze powtarzał tata: „Nie jesteśmy tak bogaci, żebyśmy mogli kupować tanie rzeczy.“

Jak to rozpoznać?

Jeśli już firma zainwestuje swoje środki do działalności zrównoważonej, nie trzyma tego w tajemnicy. O tym, że wybrała tę drogę, mówi głośno.

Ważne jest jednak, aby firmy powiedziały także konkretnie, co w ich pojęciu znaczy działalność zrównoważona. Skoro mówią o zobowiązaniach, to świetnie, ale zobowiązanie jeszcze nie znaczy, że naprawdę coś się zmieniło, tak więc wolę widzieć raczej rezultaty albo przynajmniej bieżący program firmy. :-)

Dobrze, jeśli dany egzemplarz odzieży ma certyfikat. To zaświadczenie niezależnej organizacji, że procedury i standardy odpowiadają wyznaczonemu poziomowi.

Jakie certyfikaty i zrównoważone materiały można znaleźć w Tchibo?

Certyfikatów jest mnóstwo, a ponieważ jesteśmy na Blogu Tchibo, sporządziłam przegląd tego, jak to działa. O konkretnych certyfikatach możesz przeczytać bezpośrednio na stronie Tchibo, ja to ujmę krótko. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, zajrzyj tutaj.

Jeżeli nie chcesz rozwiązywać zagadek, wystarczy poszukać logo GUT GEMACHT. To wewnętrzne oznakowanie Tchibo świadczące o tym, że chodzi o produkt, który ma albo odpowiedni certyfikat niezależnej organizacji, albo spełnia procedury i standardy zatwierdzone przez ekspertów.

(Bio)bawełna

Tchibo jest trzecim co do wielkości producentem wyrobów z bawełny organicznej na świecie. Niemal cała bawełna, którą marka kupuje pochodzi ze zrównoważonych źródeł. Nie marnuje się na nią wody (produkcja jednej koszulki to oszczędność 436 litrów wody, pamiętasz?), nie jest modyfikowana genetycznie, nie stosuje się chemicznych oprysków ani nawozów, więc nie niszczy gleby ani zdrowia ludzi, którzy te pola uprawiają.

Rodzaje bawełny organicznej w Tchibo

  • Poznasz ją po obrazku zielonego listka (certyfikat OCS) albo po logo z t-shirtem (certyfikat GOTS).
  • Oba certyfikaty gwarantują ekologiczną uprawę i spełnianie standardów socjalnych (wykształcenie i warunki życia rolników).
  • OCS Blended to oznaczenie mieszanki z zawartością co najmniej 50% bawełny organicznej, a OCS 100 dla wyrobów, z 95% lub wyższą zawartością bawełny organicznej. Gwarantują, że pochodzi ona ze ściśle kontrolowanego gospodarstwa ekologicznego z godziwymi warunkami dla rolników.
  • Metka GOTS wskazuje, że materiał jest wykonany co najmniej w 70% z bawełny pochodzącej z kontrolowanego gospodarstwa ekologicznego. Ta certyfikacja obejmuje cały łańcuch dostawców od obróbki poprzez produkcję aż po dystrybucję.

Tchibo współpracuje także z Cotton Made in AfricaApachi ECO-LOGIC (o obu inicjatywach dowiesz się więcej oglądając filmy informacyjne umieszczone w linkach).

Materiały z włókien roślinnych

W Tchibo znajdziesz zrównoważoną wiskozę, Lyocell i modal (różnica pomiędzy nimi polega na tym, jaki jest dany materiał w dotyku, jakie ma właściwości termiczne i jak się nosi). We wszystkich przypadkach Tchibo kontroluje, aby produkcja była jak najbardziej przyjazna dla środowiska i dla zasobów naturalnych (a zawsze poznasz to po „GUT GEMACHT“).

Wspomniane włókna mają swoje nazwy handlowe, tak więc na metkach znajdziesz nazwy Lenzing Viscose®, nazwa handlowa lyocellu to TENCEL® i jeszcze mamy tu Lenzing Modal®.

Skóra bez chromu

Tchibo wykorzystuje do produkcji także skórę garbowaną bez chromu. Zapobiega się w ten sposób zanieczyszczeniu środowiska chromem, a dodatkowo wykluczone zostają związane z tym pierwiastkiem ryzyka zdrowotne dla tych, którzy garbują skórę jak i dla tych, którzy ją noszą.

A praca i zarobki? Też OK?

Tchibo bierze pod uwagę także warunki pracy u swoich dostawców. Nad całością czuwa program WE, który obecnie działa w jedenastu krajach, a w uczestniczących fabrykach powstaje już 75% wszystkich produktów. Więcej dowiesz się z krótkiego filmu o tym programie.

Jeśli podoba Ci się ten artykuł, może Cię też zainteresować
Kolejne artykuły