Właśnie czytasz

Jak kluska zaczęła biegać i co ma z tym wspólnego trener?

7714  
Udostępnij: 

Jak kluska zaczęła biegać i co ma z tym wspólnego trener?

Nie wiem jak Ty, ale w moim przypadku postanowienie, aby „zacząć biegać” zawsze kończyło się najpóźniej po trzech biegach. Tak było do zeszłej jesieni, kiedy na swoje ćwiczenia zaprosiłam trenera i wreszcie zaczęłam czerpać radość z ruchu.

10. 10. 2020 5 Min czytania Redakcja
Jak kluska zaczęła biegać i co ma z tym wspólnego trener?

Pamiętam (i jestem z tego powodu bardzo zażenowana), jak w szóstej klasie szkoły podstawowej udawałam, że mam skręconą kostkę, tylko po to, żeby nie musieć biegać na zajęciach WF-u. Wydawało mi się to lepsze niż poczucie zawieszonych na mnie, upokarzających spojrzeń całej klasy czekającej na mecie.

Niemniej jednak od zawsze kusiło mnie bieganie – w końcu musi być tak wspaniale skakać z gracją po rzece, lesie czy pustych rano ulicach miasta. Wybiegać stres, oczyścić głowę, cieszyć się widokiem pełnej życia natury… Jeśli nie będę biegać na czas, na pewno pójdzie mi lepiej…powtarzałam sobie.

To by było na tyle, jeśli chodzi o moje wyobrażenia. Rzeczywistość była taka, że bardziej niż piękno natury, dostrzegałam ból płuc, po kilometrze zabrakło mi sił, a co najgorsze, byłam przekonana, że jestem zupełnie do niczego. Przecież bieganie to całkowicie naturalny ruch, prawda? Dlaczego więc po bieganiu czuję się taka nieszczęśliwa (chociaż nikt nie czekał na mnie na mecie), a endorfiny w ogóle się nie wydzielają?

Największą zmianę dostrzegłam, gdy przestałam biegać niepoprawnie

Chwila…właściwie da się biegać źle?

Tak. Trochę mi to zajęło, zanim to zrozumiałam. :-) W końcu nikt nie uczy małych dzieci biegania i latania! Faktem jest jednak, że sposób, w jaki się poruszamy i jak żyjemy we własnym ciele, stopniowo się pogarsza. Niewłaściwe napięcie, nienaturalne siedzenie, niewielki ruch… aż w końcu zobaczysz park pełen dorosłych biegających tak samo źle jak ja.

Złe nawyki biegowe tylko utrudniają nam życie. Dusimy się, wszystko boli i tak się denerwujemy, że w końcu chowamy piękne trampki głęboko w szafie, bo bieganie chyba nie jest dla nas.

Oddech – ręce – nogi

Są trzy rzeczy, które można zrobić źle podczas biegania. A każda z osobna i wszystkie razem mogą zniechęcić nas do biegania.

Nie wpadłam na to sama. Pokazał mi to trener, którego poprosiłam o pomoc w bieganiu, ponieważ chciałam pokonać blokadę, która upewniła mnie w przekonaniu, że więcej niż trzy kilometry nie przebiegnę.

Myślałam, że „trening” polega na tym, że w końcu znajdę sprytny plan, jak wydłużyć swój dystans. Klasycznie 500 metrów pierwszego dnia i do domu, kilometr następnego dnia, potem przerwa na dwa dni i z każdym kolejnym coraz dłuższy bieg… Otóż nie. Zamiast tego mój trener Marcin powiedział mi, to na co większość ludzi nie zwraca uwagi: klucz tkwi w sztuce prawidłowego oddychania i powstrzymywania się od ruchu. Plan dodawania kilometrów to dopiero drugi krok.

Dla mnie osobiście największym zaskoczeniem były nogi. Marcin wziął mnie na bieżnię, a następnie pokazał mi film. „Widzisz? Tutaj zawsze stawiasz stopę przed sobą, a wtedy musisz nie tylko odciążyć tę, która zostaje w tyle, ale także pokonać opór, jaki stawia noga postawiona z przodu. Nic dziwnego, że szybko się męczysz – zauważył. Nie rozumiałam, gdzie powinnam postawić tę nogę, aby bieganie było lżejsze! :-) Tu zaczęło się nasze szkolenie „techniczne”.

Jak wygląda trening biegania?


Trener przed rozpoczęciem treningu powinien najpierw wysłuchać, czego od niego oczekujesz. Idealnie byłoby, gdyby mógł zdiagnozować twoje ruchy lub wziąć Cię na bieżnię (Ty biegasz, a on może stać i obserwować), aby sprawdzić, czy nie popełniasz błędu ruchu itp.

Kiedy przejdziemy do samego biegu, każde spotkanie z trenerem zaczyna się od „biegowego alfabetu”. Pomaga rozruszać nogi, rozgrzewa i przygotowuje ciało do obciążenia i rozciąga te partie ciała, których potrzebujesz najbardziej.

Potem idziecie razem pobiegać lub uczycie się techniki. My zwykle gdzieś biegaliśmy, a potem piłowaliśmy „podstawy”. Bardzo pomogło mi to, że Marcin filmował, jak próbuję coś zrobić. Wtedy mógł pokazać mi, gdzie popełniam błąd.

Trening zawsze kończyłam porządnym rozciągnięciem. Dzięki temu następnego dnia odczuwałam znacznie mniejszy ból. :-)

Pomiędzy poszczególnymi treningami możesz uzgodnić z trenerem, jak często masz biegać sama i na czym się skupić.

Myślę, że gdyby podstaw, które pokazał mi Marcin, uczono na lekcjach WF-u, znacznie mniej ludzi nienawidziłoby biegania.

Podstawą przyjemnego biegania jest niemarnowanie energii

Dlatego konieczne jest prawidłowe oddychanie. Im szybciej oddycham, tym więcej krwi próbuje wpompować moje serce do krwiobiegu. To dobre, kiedy przed czymś uciekamy, ale nie podczas uprawiania sportu. :-) Pierwszą rzeczą, której nauczył mnie Marcin, było świadome zmniejszanie tętna poprzez zwolnienie oddechu – tak, nawet podczas biegu. Każdy biegacz wytrzymuje wtedy dłużej i po tej samej ilości kilometrów jest mniej zmęczony.

Spędziliśmy dużo czasu na treningu, ucząc się prawidłowych ruchów rękoma. Dla głowy było to bardzo trudne, ale nawet tutaj widziałem różnicę – jakbym nagle dostała dodatkową energię, którą mogę włożyć w sam bieg.Nogami powinnam się odbijać od podłoża, a nie próbować je pokonać. Jak już wspominałam, największym zaskoczeniem było dla mnie to, ile czasu poświęcimy oddychaniu i dłoniom, ale nie przyszło mi do głowy, że w kolejnym etapie przyjdzie czas na pracę nóg. Jednocześnie poprawne ruchy nóg były najtrudniejszą rzeczą, jakiej musiałam się nauczyć.

Co dalej? Teraz trzeba wytrwać

Kiedy opanowałam te trzy filary, bieg stał się nagle znacznie łatwiejszy i co najważniejsze, miałam na niego znacznie większy apetyt. Odpuścił mój wieloletni hamulec psychiczny – poczucie, że to cierpienie nie jest tego warte. To wystarczyło, żeby zacząć postrzegać bieganie zupełnie inaczej. :-)

jak zacząć biegać

Chyba najlepszym dowodem są zdjęcia z ostatnich wakacji, kiedy o szóstej rano wstawałam z własnej woli, zakładałam tenisówki i wychodziłam biegać.

Mój obiecujący sezon biegowy został ostatecznie przerwany jesienią ubiegłego roku przez mdłości ciążowe. Ale już nie mogę się doczekać, kiedy maluszek znów pozwoli mi biegać. Będę musiała ponownie wytrenować swoją sylwetkę, ale przynajmniej wiem już, jak to robić, żeby tak bardzo nie bolało.

Przeczytaj również

Boks – sport, dzięki któremu wypracowałam formę i pokonałam stres
oks – sport, dzięki któremu wyprac…3720
Jak pokonałam stres i bezsenność?
Jak pokonałam stres i bezsenność?8831
10 trików, dzięki którym nauczyłam się ćwiczyć w domu
10 trików, dzięki którym nauczyłam się ć…674
Kolejne artykuły