Właśnie czytasz

Nie mam alergii pokarmowej, a jednak wciąż kicham po jedzeniu. Winne są pyłki!

2933  
Udostępnij: 

Nie mam alergii pokarmowej, a jednak wciąż kicham po jedzeniu. Winne są pyłki!

Wraz z nadejściem wiosny moje życie zamienia się w ciągłe kichanie. Zapas chusteczek higienicznych i cierpliwości to moje standardowe wyposażenie w tym okresie. W zminimalizowaniu objawów bardzo mi pomógł oczyszczacz powietrza, ale jakiś czas temu objawy uległy nasileniu i to pomimo mojej wielkiej ostrożności.

11. 2. 2022 4 Min czytania Redakcja
Nie mam alergii pokarmowej, a jednak wciąż kicham po jedzeniu. Winne są pyłki!

A tę mam wypracowaną naprawdę dobrze. Wietrzę mieszkanie na zasadzie tzw. szybkiego tornada – krótko, ale intensywnie. Później do gry wchodzi oczyszczacz powietrza, a raz na jakiś czas, zwłaszcza w tym szczytowym sezonie, sięgam również po ozonator. Katar zaczął się jednak nasilać głównie w domu i w określonych sytuacjach – po jedzeniu. Wybrałem się więc ponownie do alergologa.

Testy jednak nic nie wykazały

Ku mojemu zdziwieniu żadna alergia pokarmowa nie została potwierdzona. Wszystkie testy wyszły negatywnie, a jednak wciąż kicham… Co jest nie tak?

Na początku postanowiłem obserwować i wytypować składniki odpowiedzialne za pojawienie się nieprzyjemnych objawów. Były to przede wszystkim jabłka, śliwki i brzoskwinie. Później do mojej listy dołączyły też banany i pomidory. Z wytypowaną listą składników wybrałem się na testy i… wynik negatywny. Kompletnie nic nie wykazały. Pomyślałem, że to musi być jakaś pomyłka, więc postanowiłem skonsultować się z lekarzem.

Alergolog wyprowadził mnie z błędu

Okazało się, że wynik nie był pomyłką. Lekarz opowiedział mi jednak o czymś, z czego kompletnie nie zdawałem sobie sprawy.

alergia na pyłki

Poinformował mnie o występowaniu tzw. alergii krzyżowej. Oznacza to, że oprócz pyłków brzozy, które powodują u mnie katar, łzawienie i pieczenie oczu, muszę również uważać na niektóre składniki pokarmowe. To one w okresie pylenia brzozy mogą powodować podobne objawy i właśnie do nich zaliczają się wymienione przeze mnie produkty.

Nie ma to nic wspólnego z alergią pokarmową, ale jest to reakcja krzyżowa, do której dochodzi w wyniku kontaktu z innym alergenem. Co prawda, w pierwszym momencie nie do końca zrozumiałem, o co w tym wszystkim chodzi, ale lekarz krok po kroku wyjaśnił mi, na czym to polega.

Otóż, białka obecne w pyłkach roślin są bardzo podobne pod względem budowy chemicznej do niektórych alergenów pokarmowych. Układ immunologiczny nie potrafiąc rozpoznać różnicy atakuje wszystko, co wydaje mu się podejrzane i w wyniku tego dochodzi do reakcji alergicznej. Manifestuje się ona identycznie jak w przypadku spaceru wzdłuż drogi, na której rosną brzozy w wiosenne popołudnie.

Jak to właściwie jest z tymi owocami?

Lekarz polecił mi przejrzeć konkretne publikacje na temat alergii krzyżowej. Znalazłem w nich różne tabele, które przedstawiają okresy, gdy najlepiej unikać jedzenia składników wywołujących reakcję alergiczną.

alergia pokarmowa

Informacji o alergii było bardzo dużo, ale nie wszystkie z nich znalazły odzwierciedlenie u mnie. Niektóre z produktów wymienionych w „tabeli produktów zakazanych” nie wywołują u mnie żadnej reakcji, innych po prostu unikam, bo objawy po nich są tak silne. Postawiłem na obserwację swojego organizmu i jego reakcji na to, co jem. Nie wszystko, co zostało przebadane i zapisane w publikacjach musi być stuprocentowym odzwierciedleniem stanu faktycznego każdego z nas. Objawy mogą się różnić, a z czasem też odpuszczać lub przybierać na sile.

Dowiedziałem się też, że tzw. zakazane produkty powinno się odstawić w sezonie pylenia brzozy, ponieważ właśnie wtedy pojawia się reakcja alergiczna. To nie do końca sprawdziło się w moim przypadku, bo objawy, które obserwuję u siebie, pojawiają się również poza sezonem pylenia.

Podstawa to indywidualne podejście i słuchanie sygnałów swojego ciała

Próbowałem różnych sposobów, ale żaden z nich nie był w pełni skuteczny.

Tabletki, choć w pewnym stopniu potrafiły zminimalizować objawy alergii, to nigdy nie pozwoliły mi cieszyć się odetkanym nosem w sezonie, gdy brzoza w pełni się aktywuje. Wiele osób sugerowało mi odczulanie, ale przyznam, że po przeczytaniu informacji o całej procedurze i jej przebiegu, ciarki przeszły mi po plecach i póki co nie mam na tyle odwagi. Może kiedyś przyjdzie ten dzień, ale jeszcze nie teraz…

Najlepszą dla mnie metodą jest jednak obserwacja i słuchanie sygnałów wysyłanych przez organizm. Wiem, co mi szkodzi, więc staram się tego unikać. Nie oznacza to, że w ogóle wyrzuciłem ze swojej diety produkty, które wywoływały u mnie reakcję alergiczną. Po prostu staram się je maksymalnie ograniczać – niektóre w małych ilościach mój organizm toleruje bez problemu, innych nie, ale to kwestia bardzo indywidualna. Jeśli masz podobny problem, nie chcę Ci dawać rad i gotowych rozwiązań, bo niekoniecznie to, co jest dobre dla mnie, będzie też idealnym rozwiązaniem dla Ciebie.

Obserwuj, zapisuj i słuchaj swojego organizmu, a przede wszystkim zacznij od skonsultowania się z alergologiem, bo nic nie zastąpią jego wieloletniego doświadczenia i zdobytej wiedzy medycznej. Mnie po wielu miesiącach spekulacji i zastanawiania się nad tym, co mi może być, naprawdę kamień spadł z serca. Chociaż musiałem wprowadzić do swojego życia pewne dietetyczne restrykcje, to wiem też, co jest tego przyczyną i nie muszę już błądzić po omacku.

Jeśli podoba Ci się ten artykuł, może Cię też zainteresować
Kolejne artykuły